niedziela, 5 października 2014

Rozdział 15

Wbiegam po schodach na pierwsze piętro. Naprawdę śpieszy mi się, aby zobaczyć wyniki castingu. Zapominam o niezdarności i zahaczam o ostatni schodek, potykając się. Ląduję na czworakach przez co rajstopy idą w zapomnienie. Mruczę pod nosem "cholera" i podnoszę się, a pomaga mi silna ręka. Biorę oddech, patrząc przed siebie. Ashton uśmiecha się do mnie.
- Wyglądam jak jakaś spod latarni. - pokazuje na kolana.
- Jak się będziesz z nim zadawać to niedługo tak skończysz - słyszę jego cichy komentarz, który z pewnością mówi do siebie. - Idź do łazienki i je zdejmij.
- Nie mogę chodzić w takiej spódnicy bez nich.
Wzrusza bezradnie ramionami. On raczej zapasowych rajstop w plecaku nie nosi.
- Widziałeś już listę?
- Nie zwracałem uwagi - idzie ze mną pod tablicę.
Trudno dopchać się, aby cokolwiek zobaczyć. Gdy w końcu mi się udaję, widzę swoje nazwisko, a w brzuchu zaczynają fruwać motylki. Zagram Julię. Patrzę na kolegę. Ten dostał rolę Merkucja.
- Gratuluję - rzucam mu się na szyję.
- Nawzajem - lekko mnie przytula.
- Nie ma jeszcze terminu próby.
- Nie ma. Co masz teraz?
- Jeszcze matma i na szczęście mogę iść do domu.
Kiwa głową poprawiając plecak. Dzisiaj ma czarną bandamkę, a nie czerwoną. Nawet ta jest ładniejsza.
- Odwieźć cię?
- Pewnie ktoś po mnie przyjedzie.
Nie komentuje tego. Posyła mi uśmiech i wchodzi na drugie piętro, gdzie ma lekcje. Staram się ignorować wzrok innych przez mój wygląd. To mnie trochę krępuje. Od dzisiaj noszę zapasowe rzeczy w plecaku. Z ulgą wychodzę z budynku. Dzisiaj odbiera mnie Riley. W bardzo dobrym humorze, opowiada mi co przygotowała Tessa na obiad. Nawet o tym nie myślę. Dziś kolacja z Harrym. Nie jestem do końca pewna w co się ubrać. To kolacja, więc nie powinnam się wygłupić ubierając sukienkę. Nie zadzwonię do przyjaciółki i jej nie zapytam. Dlaczego? Bo takiej nie mam. Poradzę się Tessy. Ona na pewno mi pomoże. Już nie teraz to robiła. Tylko wtedy chodziło o bankiety. Wchodzę do domu cały czas o tym myśląc. Nawet nie zauważam, że tata przede mną stoi i wpadam na niego.
- Cześć. - odzywam się.
- No Cześć skarbie. Dyrektor dzwonił. Muszę ci pogratulować roli - przytula mnie.
- Dziękuję. Przyjdziesz?
- Bez wątpienia kochanie. A teraz biegnij jeść obiad.
Całuję jego policzek i idę do kuchni.
- Cześć - mówię do Tessy.
- Witaj kochanie.
Siadam przy wyspie kuchennej. Przede mną ląduje talerz zupy. Biorę łyżkę, a potem wzdycham.
- Mam pytanie...- odzywam się.
- Tak?
- Co mam ubrać na kolację? - pytam cicho.
- z Harrym? - od razu zgaduje.
Kiwam głową, czekając na odpowiedz.
- Myślę, że chłopak zachowa się na poziomie. Sukienka będzie odpowiednia. Tylko nie zbyt wystawna.
- Nie zamierzałam...Nie ubrałabym tych na bankiet.
- Wiem słoneczko.
Uśmiecham się do niej. Uff. Jakaś rada. Nie byłam nigdy na randce. Znikam na górze szukając odpowiedniej kreacji.
Tak mijają całe dwie godziny. Gdy ubrana w niebieską sukienkę z lekkimi pomarszczeniami stoję przed lustrem i maluję błyszczykiem swoje usta, wchodzi tata. Uśmiecha się podchodząc do mnie z ręką w kieszeni.
- Co? - patrzę na niego w odbiciu.
- Ślicznie wyglądasz. Ładny krzyżyk. Mam coś dla ciebie - przygryza wargę i wyciąga w moją stronę bransoletkę ze złotym serduszkiem. - Twoja mama miała ją na naszej pierwszej randce.
- Jest śliczna.. - mówię przez ścisk w gardle.
Uśmiecha się i zapina mi ją na ręce. Później całuje mnie w czoło i patrzymy na siebie w lustrze. Wycieram kilka łez nie chcąc się rozmazać.
- Oddaję cię w dobre ręce - mówi, a ja widzę w drzwiach Hazze.
- Dobranoc - całuję policzek taty i idę do bruneta.
Bierze mnie za rękę i sprowadza na dol. Kiwa na Rileya, a ten wstaje i idzie za nami.
- Po co? - pytam go cicho.
- Chciałbym się napić. Riley nas zawiezie. Dobrze?
- Och.. Jasne - przytakuję.
- Pięknie wyglądasz - staje w przed pokoju i zakłada na moje ramiona biały sweterek, który przygotowała Tess. Jest chłodno.
- Dziękuję. - wychodzimy do gotowego już auta.
Siadamy z tyłu mercedesa. Harry nie puszcza mojej dłoni. Leży na jego kolanie. Rysuje palcami po wnętrzu mojej ręki. Czuję się naprawdę dobrze. Mam cząstkę mamy przy sobie. Na pewno czuła się wtedy szczęśliwa. Patrzę przez okno szukając odszukać coś znajomego. Ale nie wiem w jakiej okolicy jesteśmy. Gdzieś niedaleko. Auto zatrzymuje się w pewnym momencie i Harry pomaga mi wysiąść.
- Dzięki Riley - mówi do mężczyzny.
- Nie ma za co młody. Będę za dwie godziny.
- Do widzenia - posyłam mężczyźnie uśmiech.
- Cześć maleńka - również się uśmiecha i wsiada do auta. Wchodzimy do dość drogiej restauracji. Tuż przy wejściu stoi kobieta która obsługuje zamówione stoliki.
- Dobry wieczór - mówi grzecznie.
- Styles - chłopak podaje nazwisko i zostajemy zaprowadzeni do stolika.
Harry odsuwa mi krzesło i pozwala, abym zajęła miejsce. Siedzimy pod oknem na końcu sali. Ciesze się. My możemy patrzeć na wszystkich, ale nikt nie będzie mial dobrego widoku na nas.
- Ładny widok..
- Mam lepszy - odpowiada, nie odrywając ode mnie wzroku. Wnętrze restauracji jest bardzo ciepłe. Różne odcienie czerwieni igrają z ciemnym wyposażeniem.
Panele koloru ciemnego dębu nadają miejscu spokojny wyraz.
Muzyka cicho rozbrzmiewa w dużej sali. Kelner -uff- podaje nam karty. To młody chłopak z piegami.
- Dziękuję. - biorę jeden i otwieram przed sobą analizując nazwy dań.
Zastanawiam się na co mam ochotę. Ostatni nie zjadłam tych krewetek. Może warto spróbować.
- Co bierzesz? - pytam nie patrząc na niego.
- To co tu polecają. Jagnięcina w sosie.                        
- Chyba.. to nie dla mnie.
- To weź krewetki. A że ja nie znoszę Wszystkiego co związane z morzem, łącznie ze statkami to ...- uśmiecha się.
- Dlaczego nie? - pytam ciekawa.
- Po prostu. Taka fobia. Postawisz mnie na jachcie a będę uciekał jak mysz przed kotem - wyznaje.
- Nie mów głośno. - uśmiecham się.
Mruga do mnie i odkłada kartę. Podchodzi do nas kelner. Dyktuję mu zamówienie, czyli owoce morza, kiedy Harry wycisza telefon. Też składa zamówienie i chłopak zostawia nas samych. Chwilę później dostajemy szampana.
- Od samego właściciela restauracji. Życzy milej kolacji - mówi kelner i ponownie nas opuszcza po nalaniu alkoholu.
Harry unosi kieliszek.
- Za twoją rolę.
- Skąd wiesz? - zapomniałam się pochwalić.
Uśmiecha się do mnie i lekko pochyla.
- Skarbie, wiem dużo rzeczy. Twój tata był bardzo dumny.
Czujęjak zaczynam się rumienić, więc odwracam głowę w stronę okna.
Obaj są dumni...To takie miłe.
- Więc za rolę którą dostałam z twoją pomocą - unoszę kieliszek.
Puszcza mi oczko i pijemy szampana. Uwielbiam czuć te delikatne bąbelki, które drażnią moje podniebienie.
Patrzę na Harrego ale po chwili spuszczam wzrok. Jeżdżę palcem po krawędzi szkła przede mną. Słyszę rozmowy w okół nas. Ale nie rozumiem ich sensu. Nie wsłuchuję się.
- O czym myślisz? - pyta wyciągając rękę w moją stronę.
- Że cieszę się że mnie tu zaprosiłeś.. tak normalnie, po prostu. - lubi bawić się moimi dłońmi.
Splata nasze palce lub rysuje wzorki. Moja jest znacznie mniejsza od jego.
 - Ja ciesze się, że ze mną przyszłaś księżniczko.
Przerywa nam przyniesienie zamówienia.
- Smacznego. - życzy kelner i odchodzi.
Jemy kolację rozmawiając. Dowiedziałam się, że ma siostrę i jest z Holmes Chapel. No i zapewnił mnie, że miesza się w czarne sprawy ale nie jest mafią.
- Nie wypytuję się.
- Chcę być szczery - odpowiada.
- Doceniam..
- Nie bój się mnie. Naprawdę. Idziemy na spacer? Spotkamy Rileya po drodze - sama nie wiem jak ten czas szybko płynie. Jest już dwudziesta.
- Dobrze, jasne.. - podoba mi się ten pomysł.
Mężczyzna reguluje rachunek I dziękuję za miłą obsługę. Obejmuje mnie w talii. Przed wyjściem zakłada na mnie swoją marynarkę. Zostaje w białej koszulce.
Chc coś powiedzieć, ale rezygnuj i po prostu wtulam w pachnący nim materiał. Ma bardzo ładne perfumy. Podobają mi się.
- Marynarka, kurtka. Niedługo otworzysz sklep - śmieje się zagarniając kilka kosmyków włosów za moje ucho. Zatrzymuje się na moment i uśmiecha. - Wyglądasz dzisiaj tak pięknie, że jestem naprawdę dumny mogąc wyjść z tobą na kolację. nigdy nie ubiegałem względy u dziewczyny. Wiem jaki jestem. Bardzo nerwowy i nie wiem czy potrafię do zmienić. Mała królewna...
Słucham co mówi i serce coraz szybciej mi bije. Jest bardzo kochany tego wieczoru.
I miły. Nie ten straszny Harry. Ten troskliwy.
- Cudowna pogoda..
- Tak. Jest dość ładnie. Nie jest ci zimno?
- Nie.. na pewno jej nie chcesz? - podnoszę ramiona pokazując na marynarkę.
Kręci głową i ruszamy w stronę skąd przyjechaliśmy. Jakiś kilometr dalej łapie nas Riley.
- Jak randka? - pyta.
- Udana.. - mówię zawstydzona.
- Taką miałem nadzieję. Prosto do domu czy jedziesz z Harrym?
- Nie ma potrzeby, aby ze mną jechała .
- Dokąd?
- Do pracy -odpowiada i całuje moją skroń.
Jakoś nie dziwi mnie, że o tej porze wybiera się do swojej "pracy". Tylko gdzie on pracuje. Zastanawia mnie to przez całą drogę do domu. Harry bawi się moimi włosami, gdy Riley parkuje, a mnie zżera ciekawość. Co takiego on robi? Coś niebezpiecznego? A może jest barmanem? I nie chce mi powiedzieć, bo się wstydzi. Tony! Zastanów się. To kompletnie nie pasuje do Harry'ego. To musi być coś innego. Intensywnie myśląc marszczę brwi.
- Kotku, jesteśmy. Chodź. - wyciąga mnie z auta na rękach.
- Postaw mnie - upieram się i w końcu spełnia moje życzenie.
Wchodzimy do domu. Tata siedzi na kanapie przeglądając dokumenty.
- Odstawiam ci ją bezpieczną.
- Hej, jestem dorosła.
- Jeszcze nie jesteś - mówi mężczyzna i wstaje. - Harry, jadę z tobą. Wreszcie coś w portfelu a nie na karcie, wiec mogę.
- Ty dokąd? - zaczyna mnie denerwować że nic nie wiem.
- Ty i tak idziesz spać, jutro masz szkołę.
- Tato! - spokój, nie zachowuj się jak rozkapryszona księżniczka.
- Zabiorę cię tam w piątek - Harry patrzy na mnie niepewnie.
- Dlaczego nie dzisiaj?
- Bo jest późno - całuje mój policzek. - A wrócimy nad ranem. Musisz wyspać się do szkoły.
- Jeden wart drugiego. Dziękuję za kolacje panie Muszę iść w niebezpieczne miejsce ale zabiorę cie w sobotę. Żegnam - idę po schodach na górę.
Słyszę za sobą śmiech taty, Rileya i Harry'ego.
- Tak, to miejsce grozy i strachu!
- Nie rozmawiam z żadnym z was!
- Chodź Ian. Zaraz będę spóźniony - słyszę i wychodzą.

~~~~~~*~~~~~~~
Coś słabo :* Pod pierwszym rozdziałem Mr. Styles było więcej komentarzy :)
Mam nadzieję, że nas nie zostawiacie.
Jesteście cudowni. A tu dla was zwiastun nowego bloga Russian Girl
OPOWIADANIE NA RAZIE NIE BĘDZIE PUBLIKOWANE :)

21 komentarzy:

  1. Slodki Harry jest po prostu zbyt slodki noo! *-* ale nie mowie ze mi to przeszkadza :D czekam na nastepnyy :3 @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  2. asdfghjkl *o*
    cudowny rozdział, szkoda mi troche Ashtoona xd
    @znaleziona69

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział! Nareszcie Harry jest opiekuńczy *.*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Mm pytanie. Czy będziesz jeszcze dodawać rozdziały na blogu Friends?
    Ps. Świetny blog! Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, Harry taki słodki (chociaż osobiście wolę bardziej złego), czekam na następny, <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww rozpływam się jak masło ^^
    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki milusi Harry. Kochany... fajnie tak bez kłutni chociaż raz:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak słodko:) z niecierpliwoscia czekam na następny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe gdzie oni się wybrali. Poza tym rozdział świetny. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Łooooo...... chce nowy rozdział!!!!!
    @my_hero_liam

    OdpowiedzUsuń
  12. Harry taki awwww <3
    Kochany :*
    Rozdzial super, ale zastanawia mnie gdzie pojechali xd
    Dowiem sipewnie w nastepnym :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Weszłam na ten blog dzięki spisowi i mówiąc szczerze przydałoby się żeby było więcej opisów a nie samych dialogów. Ja osobiście w ogóle nie "czuje" przeżyć bohaterów tylko słaby, luźny dialog przez cały rozdział. Naliczyłam 46 linijek samego opisu sytuacji i przeżyć bohaterków a reszta to same dialogi + dodatki typu "Zasmiała się, uśmiechnął się itd." jak na taki rozdział to dla mnie stanowczo za mało. I ktoś może się ze mną nie zgadzać i polecą hejty no, ale cóż nie będę tutaj pisała "Ale zajebiste, łoł ale cudo itd." bo tak tego nie widzę. Skup się nie na dialogach, ale na opisaniu przeżyć bohaterów bo to również jest bardzo istotne o ile chcesz się dalej rozwijać w kierunku "pisarskim"

    Lilo

    OdpowiedzUsuń
  14. ashton musi zagrac ROMEO!

    OdpowiedzUsuń
  15. Koniec najlepszy! Uśmiałam się ;D
    K.

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Harry'ego jako bad boya i jako troskliwego słodziaka ;)

    OdpowiedzUsuń