wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 23

NOWY BLOG
W niedziele wieczorem wracamy do domu. Oczywiście jest tam Emilia. Siedzi z tatą w salonie i rozmawiają.
- Cześć - mówię tylko i witam się z Rileyem.
Harry już dawno odjechał, a ja znikam w swoim pokoju. Czas przygotować się do szkoły. Zabieram się za naukę. Trochę matematyki trzeba umieć.
~*~ 
Jest czwartkowy wieczór. Drugi tydzień października. Idę do Harry'ego i mam nadzieję, że pamięta o dzisiejszym spotkaniu. Poprawiając kaptur bluzy pukam do drzwi. Nie pada, ale jest naprawdę chłodno i nie przyjemnie. Nie lubię jesieni. Po dłuższej chwili brunet mi otwiera. Ledwo trzyma się na nogach. ile on wypił?!
- Cześć.. - mówię niepewnie.
- Cześć - bełkocze opierając się o kant drzwi.
Pokazuje ręką, że mam wejść i idzie do salonu.
- Sam się tak wstawiłeś? - podążam za nim.
Kładzie się na kanapie. Na podłodze wala się parę pustych butelek. Nie tylko po piwie. Co mu odbiło? Lekko przestraszona siadam obok karykatury mojego chłopaka. Wszędzie unosi się zapach alkoholu. Coś się stało, że tyle wypił?
- Harry?
- Co? - warczy, przecierając oczy.
- Nie ma szóstej wieczorem a ty jesteś kompletnie pijany.
- Daj mi spokój dobra?! - podnosi się głos i wstaje.
Chwiejnym krokiem idzie do kuchni. Chyba szuka alkoholu.
- Harry powiedz mi.
- Niby co? - trzaska drzwiczkami od szafki.
- Nie pij więcej. - zabieram mu butelkę i kładę na stół.
Odwraca się do mnie po prostu wściekły. Pijany i wściekły. Łapie moje ramiona, a później odpycha moje ciało na ścianę. Chwyta butelkę, którą rozbija o drzwi kuchni. Szkło roztrzaskuje się o drewnianą powłokę i spada z hukiem na podłogę. Przełykam ślinę i patrze na niego. Nic mi nie zrobi. Prostuje się i podchodzę do niego. Nic mi nie zrobi. Coś musiało się stać, że jest taki agresywny. Nie panuje nad sobą, a przez alkohol nie jest w stanie się kontrolować.
- Zostaw mnie, idź stąd.
 - Nie pij już. - staję przed nim.
- Będę jak będę kurwa chciał.
- Uspokój się.
- Daj mi spokój - warczy.
- Harry idź spać najlepiej.
- Zamknij się! - krzyczy niewyraźnie i mnie uderza w twarz.
Nieruchomieje, próbując spojrzeć na mnie przytomnym wzrokiem. Patrzę na niego nie mogąc uwierzyć. Uderzył mnie. Dotykam palcami policzka, gdzie czuję pieczenie. Boli. Ale bardziej boli to co zrobił niż sam efekt.  Wymijam go i szybko wychodzę. Pomimo dużej odległości biegnę całą drogę do domu. Wpadam do środka zryczana i zdyszana. Błagam tylko żebym na nikogo nie wpadła. Chyba moje modły się nie spełniają. Z siłowni wychodzi Riley. Gdy mnie widzi jest kompletnie zaskoczony. Od razu rusza w moją stronę.
- Boże, Tony. Co się stało? - łapie mnie w ramiona.
Przytulam się mocząc jego ramię.
Kołysze mnie delikatnie i uspokaja. Ja nadal nie umiem uwierzyć.
- Powiedz mi dziewczyno co się stało? Czemu ty płaczesz? Mój bratanek coś ci zrobił?
Bratanek? On jest wujkiem Harrego?!  Przeczę głową. Nie mogę mu powiedzieć. Nie mam komu. Znowu zostanę sama z tym co zrobił.
- Widzę Tony. Odpowiedz mi.
- Nic..
- Dlatego płaczesz? Tony nie rób ze mnie idioty.
- Ty nie zrozumiesz.
- Rozumiałem wszystkie twoje problemy, więc ten też zrozumiem. - odpowiada, a w holu pojawia się tata zakładając koszulkę.
- Antonietta? Skarbie jak ty wyglądasz? Co się stało?
Nie daje rady powstrzymać kolejnej salwy płaczu. Mężczyzna patrzy na Rileya, a potem zmartwiony podchodzi do mnie. Chwilę później zostaję podniesiona przez tatę.
- Chcę do mamy..
- Co się stało? - wchodzi ze mną do pokoju.
Ostrożnie kładzie mnie na łóżku.
- Nic..
- To dlaczego płaczesz? Zadzwonić po Harry'ego? - ociera moje łzy.
- Nie. Nie chcę rozmawiać.
- Prześpij się.
-  Idź sobie.. - proszę.
- Nie zostawię cie samej słonko. - pomaga mi się przebrać. Jestem załamana.
 ~Harry~
 Mimo, że rano umieram na ból głowy, to wszystko pamiętam. Jak ja mogłem ją tak potraktować? Przysięgam, że nie chciałem. Nawet tak nie myślałem. Przegrałem dość dużo i wróciłem do domu zły. A potem Tonnie...Jasna cholera, nie mogę jej stracić. Prosiłem żeby wyszła. W życiu specjalnie bym jej nie skrzywdził. Nie daruję sobie tego. Wiem to. Muszę do niej jechać. Porozmawiać zanim pójdzie do szkoły.
Zbieram się, gdy kończę sprzątać burdel w domu. Jezu, nie wiem co mam jej powiedzieć. Wsiadam do auta i jadę pod znany mi dobrze adres. Jak powiedziała ojcu to on mnie zajebie zanim przekroczę bramę.
Mijam Rileya w drodze gdy odwozi ją do szkoły. Szlag! Zawracam i jadę za nimi. Z auta wręcz wybiegam, gdy parkują. Łapię dziewczyną za rękę, odwracając do siebie. Co mam powiedzieć? Przepraszam? Co to da?
Zabiera rękę, nie patrzy na mnie, ma spuszczoną głowę.
Przenoszę dłonie na jej policzki i patrzę w jej oczy.
- Przepraszam. Cholernie cię przepraszam, żałuję. Nie zrobiłem tego umyślnie. Nie chciałem, nie zrobiłbym tego...Boże, jestem dupkiem. Wiem. Ale proszę, wybacz mi. Nie zostawiaj mnie - mój głos zaczyna się łamać. Harry wytrzymaj. - Nie możesz odejść, potrzebuję cię... Tak bardzo cię potrzebuję, że czasem ta miłość mnie boli.
- Dlaczego tak się spiłeś? - pyta cicho.
- Bo przegrałem - szepczę. Wciąż jestem na siebie wściekły. - Dużo.
- Możemy porozmawiać później? Mam lekcje.
Wypuszczam z ust powietrze. Kiwam jedynie głową, zabierając ręce. Widzę, że Riley na mnie czeka.
Wkładam ręce do kieszeni i idę do niego.
- Nawet nic nie mów - burczę.
- To przez ciebie wczoraj płakała.
- Tak, bo jestem kretynem - uderzam w koło.
- Co zrobiłeś?
Kręcę głową i spuszczam wzrok. Ciągnę za włosy. Mam dość. Wszystko bym zrobił, aby to cofnąć.
- Ja wracam, mam robotę.
- Tak, kolejne wyścigi - wywracam oczami.
- Młody... napraw to. - mówi i odjeżdża.
Ruszam do samochodu. Biorę oddech i jadę do firmy Iana. Na miejscu zastaje go rozmawiającego ze swoją dzie... a nie, już narzeczoną.
- Cześć Ian - mówię, biorąc listę z towarem.
- Nie wiesz przypadkiem co się wczoraj stało z moim dzieckiem? - pyta podejrzliwie. Czyli mu nie powiedziała.
- Może zobaczyła cię z nią i rozpłakała się z żalu - odpowiadam nawet na niego nie patrząc.
- Styles - słyszę jego ostrzegający głos.
Wywracam oczami i biorę telefon. Wychodzę z jego biura, trzaskając drzwiami.
~*~
Wychodzę ze szkoły. Przyjechał albo Riley albo Harry. Szczerze nie wiem jak ma wyglądać nasza rozmowa. Nie wiem co mam mu powiedzieć. Nie przespałam całej nocy. Przerzucam torbę przez ramię i opuszczam budynek. Czeka. Ale nie widzę jego, a pół placu w różach. Uczniowie stoją lekko zaszokowani.
- Co to?
- No kwiatki... - mówi ktoś obok mnie.
Widzę Liama. Opiera się o auto obok Harry'ego, który idzie w moją stronę. Przestaję nerwowo z nogi na nogę.
Staję naprzeciwko mnie. Patrzy smutno w moje oczy.
- To twoja sprawka?
- Lubisz róże prawda? Przepraszam.
- Nie chciałam cie zdenerwować..
- Co? - robi wielkie oczy. - To nie była twoja wina.
Oplatam rękami jego pas i się przytulam. Czuję jak oddycha z ulgą. Całuje mnie po włosach. Już dobrze...Harry wrócił.
- Idź do auta skarbie. Dyrektor.
- Chcę z tobą - dalej stoję w miejscu.
- Tak? Patrzeć jak dostaję opierdol?
- Tak.
Obejmuje mnie w pasie.
- Panie dyrektorze, to nie ja. - odpowiada powstrzymując uśmiech.
Chichoczę w materiał jego koszuli. Nie wiem czy mężczyzna jest w stanie mu uwierzyć. Nie sądzę. Uczniowie dalej na nas patrzą. Jestem w centrum zainteresowania. Znowu. Oddycham z ulgą gdy wreszcie stamtąd jedziemy.
- Odwieźć cię do domu?
- Tak. Lepiej, żeby tata zobaczył że już jest dobrze.
- Lepiej, żeby mnie nie zabił. W firmie się z nim widziałem.
- Nie ma powodu... nic mu nie powiedziałam.
- Wkurzyłem go dzisiaj - tłumaczy parkując pod bramą.
- No dobrze. To może spotkamy się jutro?
Pochyla się i długo mnie całuje.
- Więcej nie wytrzymam.
 - Więc do zobaczenia. - otwieram drzwi i wychodzę.
 Widzę jak odjeżdża. Wchodzę od domu.
~~~~~*~~~~
Hej słoneczka. Oprócz tego, że jest dla Was nowy blog ( calutki napisany i w ogóle. Tylko dodawać będę) to chciałam o coś zapytać.
Chcecie coś o nas wiedzieć? O autorkach. Macie jakieś pytania, może
pomysły. No nie wiem. Cokolwiek. Jeśli tak to napiszcie tutaj pod tym rozdzialem.
Ja piszę jako Harry, a Karolina jako Antonietta. 
 NO I KOMENTUJCIE, JEST WAS TU WIĘCEJ NIŻ 16 KOMENTARZY.
BĘDZIE DUŻO = BĘDZIE SZYBKO ROZDZIAŁ
I JA NAPRAWDĘ WIEM KIEDY KTOŚ DODAJE KOMENTARZE Z ANOMINA JAKO JEDNA OSOBA :)
Polecam blogi autorki szablonu :
http://justin-dark-fanfiction.blogspot.com/
http://faster-than-fanfiction.blogspot.com/

27 komentarzy:

  1. Harry ty debilu... -.-
    Ale już jest okej i loffki kisski foreverki ;D

    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  2. super orzdzial <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Sie wkurzylam na harryego no ale jak tu sie na niego gniewac jak sie tak postaral z tymi rozami i przeprosinami i jejku ♥♥♥ czekam na nastepny i przepraszam jesli czasami nie komentuje ale naprawde ostatnio z niczym nie wyrabiam :cc ale bardzo dziekuje ze mnie informujesz :** rozdzial cudownyyyy :3 @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem debilka rozpisałam się i komentarz mi się usunął :/ na ale co zrobisz? /Trampka

    OdpowiedzUsuń
  5. Ps. A co to bloga i wg to i do rozdziału to Zajebiste /Trampka

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny, zbytnio nie przepadam za Harrym, ale i tak mi się podoba :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny rozdzial czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  8. Alkohol zmienia ludzie o 180 stopni.
    Dobrze, ze żałuje i tak pięknie ja przeprosił.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słabo, że ją uderzył :( Ale zrozumial błąd i już jest dobrze. :)
    kocham tego bloga!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże Harry jak mogłeś... Dodaj jak najszybciej :D kocham ten blog... <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Co za... Harry jak mogłeś.. ja na miejscu Antonietty nie wybaczyłabym tak łatwo.. ale wybaczyla i come back big love!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny, czekam na kolejny,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowe <3
    Już nie mogę doczekać się następnego!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń