sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 24

 Harry siedzi na kanapie w drogim salonie i odchyla głowę do tylu. Pewnie bardzo podoba mu się biały podwieszany sufit z lampami. Siedzimy tu drugą godzinę, szukając sukienki na mój bal.
 - A ta? - staje przed nim w kremowej sukience dekorowanej złotą nitką.
 - Śliczna kochanie. We wszystkim wyglądasz cudownie - spogląda na mnie, opierając kostkę o kolano.
 - Miałeś mi pomóc. - kładę ręce na biodra. - To ważne. Następna taka ważna uroczystość to.... Ślub.
 Patrzy na mnie, a chwilę później ląduję na jego kolanie.
- Nasz? - uśmiecha się.
 - Mój.. - odpowiadam wymijająco.
#026 - 001~38 - AlexisFan.net - Photo Gallery - O ile wiem to na zawsze - mówi do mojego ucha. -sama tak powiedziałaś.
 - Nie chce wyjść na.. No wiesz..
 - Skarbie, kiedyś staniemy przed ołtarzem. Obiecuję.
 Uśmiecham się szeroko i całuje go. Nie przeszkadzają nam klienci wokół. Wstaje i wracam na miejsce.
- To jak?
- Kupię ci wszystkie - puszcza mi oczko. Zauważam jak do sklepu wchodzi Emilie.
- Znalazłam was. Cześć Harry - całuje zdezorientowanego mężczyznę w policzek.
Zakładam ręce piersi. Niech się do niego nie zbliża.
- Chciałam ci pomóc - zwraca się do mnie. - Ian wspominał, że wybierasz sukienkę.
- Harry mi pomaga.
Wspominamy podnosi się, odkładając katalog.
- Drogie panie idę szukać garnituru.- mówi i zaraz się ulatnia.
 Odwracam się i znikam w przymierzalni. Słyszę stukot jej szpilek. Wygląda jak milion dolarów chociaż nie przesadza z makijażem.
- Hej, poczekaj. Mała naprawdę chcę ci pomoc.
 Mała? No proszę.. Odezwała się matka miłosierna.
 - Znów Chcesz się kłócić? To dziecinne.
 - Jak dasz mi spokój to nie będzie okazji do kłótni.
 - Nie. Chcę, abyś w końcu opuściła. Jeśli uważasz, że twój tata jest nieszczęśliwy to jest z coś nie tak z Tobą.
 - To masz powód żeby się ode mnie odpieprzyć.
 - Przestań tak do mnie mówić. Nie patrz tylko na siebie i nie zachowuj się jak egoistka.
 - Już mi to mówiłaś. - wychodzę i ją wymijam.
 Łapie mnie za rękę. Patrzy prosząco.
 - To nie moja wina że mój ojciec jest naiwny. Przez ciebie mam go coraz mniej!
 - Ty jesteś samolubna a on szczęśliwy.
 - Masz go, udało ci się więc mnie zostaw.
 - Tak. Udało mi się. Jest cudowny. Szkoda, że nie możesz zrozumieć że kocham - ze łzami w oczach opuszcza sklep.
Chyba chwilę jest mi jej nawet szkoda. Staram się przestać o tym myśleć i wreszcie znaleźć sukienkę. Po cholerę jechała do miasta. Harry wraca do mnie z kubkiem kawy. Podaje mi do ust ulubiony ciepły napój ze starbucksa.
 - Zdrajca. - mówię zła, ale chyba na siebie.
 - Mogę was rozdzielać jak będziecie się bić, ale nie każ mi słuchać kłótni. Wybrałaś coś? - całuje mój obojczyk.
 - Nic. Może... mogła mi pomóc? - głośno myślę.
 - Ja zaraz zwariuje - siada na kanapie zdejmując marynarkę. Ekspedientka podaje mu szklankę wody. - Dziękuję - wypija całą, znów wpatrując się w sufit.
 - Była taka smutna.. Pokarało mnie i nie mam sukienki. Możemy iść.
 - Możemy iść. Słyszała pani? - patrzy na blondynkę. - Cud.
 Podnosi się i przerzuca mnie przez ramię.
 - Harry nie mam humoru.. - podskakuje\ę, gdy idzie.
 Nie odpowiada mi.
 - Zamówię ci kurwa taką sukienkę jakiej nikt nie ma, a teraz pomóż wybrać mi garnitur.
 - mówi po chwili, stawiając mnie w sklepie.
 - Garnitur - klaszczę i od razu idę szukać.
 Tu jest wiele modeli. Młoda blondynka bardzo chętnie mi pomaga. Gdy dostrzegam model na wystawie zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Smoking. Po prostu idealny. Karzę mu go od razu przymierzyć. Idealny.
 - Wyglądam jak pajac - mruczy pod nosem.
 - Ślicznie.
 - Tylko czarna koszula mniej pasuje. Proponuję tę - blondynka pokazuje nam białą koszulę.
 - Nie mam spinek - mówi Harry. Jak nie ma? Tyle bankietów i zawsze miał jedną i tą samą złotą parę. Chyba że...
 - Zaraz znajdziemy - wzdycham. Wychodzimy ze sklepu z kilkoma statkami.
 - Głodna? - pyta szukając kluczyków. Otwiera bagażnik i wkłada zakupy
 - Nie. Harry przepraszam, ale chce wrócić do domu..
 - Odwiozę cię i jadę do kasyna. A potem z twoim tatą na siłownię - otwiera mi drzwiczki.
 - Tylko... proszę, ostrożnie.
 Śmieje się, wsiadając do środka. Obiad Tessy jest pyszny. Nie wypuściła Hazzy zanim nie zjadł. A teraz pomagam jej sprzątać. Zostajemy same we trójkę.
 - Jaką miałaś sukienkę na swoim balu? - pytam kobiety załamana.
 - Błękitną, bo pasowała do oczu mojego partnera.
 - Musiałaś wyglądać cudownie..
 - Może tak było - odpowiada wkładając naczynia do zmywarki.
 - Masz zdjęcie?
 - Tak. Jest tam gdzieś w pudle. Ale to czarno białe zdjęcie - posyła mi uśmiech.
 Opieram się na rękach i wzdycham.
 Harry powiedział, że zdobędzie dla mnie suknie. Wiem, że jak coś mówi to się wywiązuje z tego.
 Ale ja chciałabym sama ją znaleźć. Zrobić mu niespodziankę. Cały czas mu powtarzam że sobie poradzę. Nie mam tylko pojęcia jak. - Coś jeszcze trzeba pomóc? - pytam.
 - Nie. Możesz iść na górę. Masz dużo nauki?
 - Idę szukać sukienki. Mam mało czasu. Wiesz... to chyba kara.. - mruczę i wchodzę na górę. Rzucam się na łóżko.
 Dzisiaj na pewno tego nie znajdę. Przeglądam parę stron, ale w końcu rezygnuję. Zasypiam nad lekturą. Słyszę cichy trzask oraz szelest. Przebudzam się z miłego snu. W pokoju jest juz ciemno.
 Nie zamknęłam okna. Powoli wstaje i idę to zrobić.
 Gdy wracam do łóżka, Harry na nim leży.
 Zatykam usta dłońmi i osuwam się po ścianie nawet nie wiem kiedy tracąc władze w nogach. Tak strasznie mnie przestraszył.
 - Mówiłem, że będę częściej robić ci takie wizyty - spokojnie bierze mnie na ręce.
 - O Boże.. - dochodzę do siebie. - nienawidzę cię - mamrocze.
 - Kochasz mnie. Czemu spisz w ubraniu? -zaczyna mnie rozbierać.
 - Byłam zmęczona. - wyjaśniam sięgając po coś do spania.
 Przebiera mnie i całuje w czoło. Zamyka książki, które odkłada na biurko.
 - Znajdę ją. Szczena ci opadnie jak ją zobaczysz.
 - Dobrze kotku. Na pewno tak będzie.
 Uśmiecham się i całuje go w usta.
 Zakłada mi na nogi skarpetki i przykrywa kołdrą. Naprawdę jest coraz chłodniej.
 - Mój przytulak..
 - Proszę - podaje mi miśka.
 - I jeszcze ty.
 Słyszę jak się śmieje i zaraz kładzie obok. Bierze moje nogi między swoje. - Lód po prostu - mówi tuląc mnie.
 - Od tego mam ciebie - wgrzebuje się jeszcze bardziej między jego ramiona.
 Głaszcze mój policzek. Ten policzek. Zasypiam czując się najbezpieczniej pod słońcem.Delikatne łaskotanie mojej szyi, powoduje że otwieram oczy. Hazz śpi i to jego loczki są winne pobudki.
 Patrzę na zegarek. Dzisiaj sobota a ja budzę się o 7 rano. Idę do kuchni. Umiem przyznać się do błędu. Staje przed sypialnią taty i pukam.
- Jest tam? - pytam przez drzwi.
 A może jeszcze nie?
 Nie słyszę odpowiedzi. Po chwili jednak drzwi się otwierają. W progu staje zasypany tata. Widzę, że pokój jest pusty.
 - Ym.. Przepraszam, że budzę, ale... czyli jej nie ma?
 - Przyjdzie dopiero na obiad - mówi zdezorientowany.
 - Świetnie.. - mruczę.
 - Nie możesz spać? - całuje mnie w czoło i przytula. - Wczoraj z Harrym trochę poćwiczyliśmy.
 - Nieważne... śpij dalej.
 Macha na mnie ręką i wraca do łóżka.
 Sama idę do siebie. Kładę się obok Hazzy i delikatnie całuje jego usta. Mruczy jeszcze śpiąc. Automatycznie mnie do siebie przyciąga.  Jestem znacznie bliżej. Nie przestaje łączyć naszych ust ani na chwilę. Czuję uśmiech bruneta. Otwiera oczy i oddaje pocałunki, patrząc w moje.  Łapię w dłonie jego twarz i pogłębiam znacznie pieszczoty. Obraca nas i przypiera mnie ciałem do łóżka. Jego język prosi mnie o zgodę. Rozwieram wargi dając mu ją.
 Przesuwa ręką po mojej nodze. Już nie czuję chłodu w pokoju. Wystarczy jeden dotyk, a każdy nerw w moim ciele zaczyna reagować. Wsuwa dłoń pod koszulkę.
 Oplatam jego kark pilnując by nie odsuną się dalej niż tego chce.
 - Lubię Cię dotykać - przygryza moją dolną wargę
 - Też to lubię.
 - Bardzo? - schodzi pocałunkami na moją szyję. Palcami wodzi obok mojej piersi, ale jej nie dotyka. Wraca do mojego uda a później wsuwa palce za krawędź majtek.
 - Cholernie.. - mówię wiedząc że to lubi.
 Harry wygląda teraz seksownie i uroczo. Nie ma koszulki, a jego włosy są w nieładzie.
 - Chodź ze mną pod prysznic...
 - Z tobą mogę iść nawet do wanny - śmieje się.
 Wygramalam się spod niego i idę do łazienki.
 Idzie za mną. Zamykamy drzwi od toalety. Zdejmuje ze mnie koszulkę.
- Sama to zrób - pokazuje na bieliznę.
 Najpierw zajmuje się jego spodniami i dopiero naga wchodzę do kabiny.
 Powtarza mój ruch. Woda zaczyna parować.
 Poranny prysznic zaliczam do bardzo udanych.
 Do tego Tessa przynosi nam śniadanie do pokoju, a obecność Harryego zostawia w tajemnicy.
 Jest kochana, uwielbiam ją.
 - Będę przyszywaną babcią? - uśmiecha się do nas.
 - O matko..
 - O niczym nie wiem - Harry śmiejąc się wyciera mi włosy.
 Tessa wychodzi. Z Harrym spędzamy w moim pokoju całe południe.
 - Nie chce mi się iść od ciebie...
 - Nie idź. Będę siedziała sama.
 - Co chcesz robić?
 - Cokolwiek - wzruszam ramionami. Schodzimy dopiero na obiad.
 Właśnie tata z Emilią wchodzą do domu. Pomaga zdjąć jej płaszcz.
 Owinęła go sobie wokół palca. Zdecydowanie.
 Mężczyzna obejmuje ją w talii i powoli prowadzi do stołu. Skręciła kostkę.
 Błagam tylko niech to nie będzie przeze mnie. No i pewnie tu zamieszka..
 - Cześć - witają się z nami.
 Mruczę cicho odpowiedź. Jemy obiad w ciszy.
 - Wybrałaś sukienkę? - pyta ojciec podając mi dzbanek z kompotem.
 - Jeszcze nie..
 - Jeszcze zdążysz.
 - Tak, na pewno.. - grzebie w talerzu.
 - Widziałam ładną - po chwili odzywa się Emilia. - Długa i morska
 Harry widząc że chce się odezwać wyprzedza mnie.
 - Co ci się stało?
 - Za wysokie buty i piasek - odpowiada.
 - Piasek? - pytam cicho.
 - Plac zabaw. Byłam z siostrzeńcem na placu zabaw przed pałacem
 No tak. Spacerek. Opieram głowę na ręce.
 - Chodź. Idziemy - Harry ciągnie mnie za ramię.
 Wychodzimy do ogrodu.
 - Widzę, że nie chcesz spędzać z nią czasu. Zabieram cię stad. Idź się ubrać.
 - Nie słyszałeś.? Przed pałacem. O Boże... ona będzie chciała go zatrzymać przez dziecko.
 - Oni nie mają dziecka - patrzy na mnie z politowaniem. - Wymyślasz niewiadomo co. To zwykła dziewczyna.
 - Gdzie jedziemy?
 Nie odpowiada mi, tylko popycha do domu. Dopiero ciepło ubraną zabiera mnie na kawę do Starbucksa, a później na koncert w central parku. - Wieczorem tez mam niespodziankę. Ale to dopiero z Rileyem - obejmuje mnie od tyłu i pociera moje ramiona.
 - Z nim?
 Przytakuje opierając podbródek o moją głowę. No tak. Jest dużo wyższy.
 Koncert jest na prawdę udany i świetny.
 Poza tym naprawdę chcę na chwile o wszystkim przestać myśleć. O Emilii czy o sukience. A nawet o Ashtonie który chce mnie wyciągnąć na ten bal. Zatracam się w ramionach bruneta i przymykam oczy.
Siedzimy na jednej z miejskich ławek i obserwujemy ludzi, którzy w ogóle nie zauważają siebie. Pędzą gdzieś. Nie mają czasu. Ciągle się spieszą. Czas nie staje, a oni chcą go dogonić. Jak będzie wyglądało nasze życie? Spontaniczne czy zacznie być nudne i przewidywalne?
 Mam nadzieje że tak nie będzie. Że oboje będziemy się zaskakiwać i ciągle dbać o nasz związek.
 - Nie jest ci zimno? - pyta, a jego głos przesycony jest troską. Wiem, że się martwi.
 - Jest świetnie..
 Kiwa głową i wtula nos w moje włosy. Czemu jestem tak uzależniona od jego obecności?
 - Chodźmy stąd..
 - Gdzie chcesz iść kochanie? - spogląda na mnie z szerokim uśmiechem.
 - No nie wiem. Kawę? Ciastko?
 - Tyle kawy na jeden dzień? Co ty będziesz w nocy robić Tonnie - mruga do mnie i pomaga wstać.
 - Jest kilka sposobów.
 - Jakich? - pyta zaciekawiony, splatając nasze dłonie.
 - Och.. całą masę - zahaczam palcem o jego pasek.
 Podnosi mnie tak ze oplatam nogami jego pas. Krótko całuje moje usta.
- Jesteś niemożliwa.
 - No wiem.
 Tracą nosem mój policzek. Niesie mnie do samochodu.
 Sadza mnie na miejscu pasażera i sam rusza.
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~~
Cześć! Wstawiam rozdział i idę czytać książkę.Może coś mnie z mowytuje. Macie jakieś fajne pomysły na opowiadania?

22 komentarze:

  1. boski :* , a jak się książka nazywa ? :* @XxxxLTxxxX

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział normalny, ale ZAJEBISTY kocham <3
    +
    +
    +
    zapraszam do siebie: http://revenge-harry-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Słooodko ^^
    Mam nadzieję, że Tonnie i Emilie się pogodzą...

    Ściskam i życzę weny
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam to cudo, do kolejnego, <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super
    Mam nadzieje ze Tonnie pogodzi się z Emilie, mam taka nadzieje ze beda jak jedna rodzina, musi zrozumiec ze jej ojciec jest z nia szczesliwy :D
    Super ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział. Akcja się kręci. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny :) a do opowiadania mam pewien pomysł, a mianowicie:
    Ona- dziewczyna z świata krwi i mroku.
    On- chłopak z sławnego zespołu.
    Kiedyś byli razem, jeszcze przed czasami x-factora, obiecali sobie że to uczucie nie umrze, że zawsze będzie takie silne... jednak jedna chwila wystarczyła, jeden niewłaściwiwy ruch i wszystko przepadło. On wpadł w furie Ona chciała go uspokoić, jednak skończyło się pobiciem, stała się workiem treningowym, niebieskie oczy miały już niegdy nie zobaczyć brunetki. Co się stanie gdy drogi Horana skrzyżują się z ścieżkami jego dawnej księżniczki? Czy zauważy te szramy na nogach i nadgarstkach, ten spadek wagi? Jednak wszyscy dookoła nich coś ukrywają, jej znajomi problemy w gangu, jego przyjaciele niedawno powstały gang. Czy wchodząca na szczyt tancerka tańca nowoczesnego wybaczy blondynowi? A może sytuacja sprzed lat się powtórzy? Przekonaj się w...
    Nazwę musisz dopasować sama, ja myślałam nad Destructive Love. Mam nadzieję że mój pomysł Ci się spodoba :)
    Ps. Powiadomisz mnie o nowym rozdziale? Przez e-maila emciaemili@gmail.com lub blog ostatni-anioll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham. Kocham. Kocham.
    Kolejny Twój blog do mojej kolekcji ;)
    Czekam nn....

    OdpowiedzUsuń