poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 29

Wycieram włosy ręcznikiem, wchodząc do pokoju. Powiew wiatru wpadającego przez otwarte okno, wywołuje na moim ciele dreszcze. Podbiegam do parapetu, aby je zamknąć. Sprawdzam czy kaloryfer grzeje i siadam na łóżku, biorąc szczotkę. Ubrana w dresowe spodnie i dużą koszulkę The Beatles, rozczesuję włosy. Zegar tyka, przerywając ciszę w sypialni. Wybiła dwunasta w nocy. Taty pewnie jeszcze długo nie będzie. Szczerze to nie wiem gdzie jadą na podróż poślubną. Nie interesowałam się tym. Właściwie to niczym. Jedynie odrabiałam lekcję i uczyłam się. Nic ciekawego. Próbowałam żyć normalnie, ale właśnie dzisiaj moja próba odbudowania życia, została zniweczona. Nie dam rady. Nie po tym jak go znów zobaczyłam.
Słyszę kroki na korytarzu. To pewnie Louis. Ktoś puka. Och, nie on. Widzę blond włosy i młodego chłopaka.
- Cześć - mówi spokojnie. - Jestem Niall. Wszystko dobrze?
- A jak myślisz? - burczę.
Irytacja bierze górę. Mam ochotę rozszarpać poduszkę. Nic się nie zmieniło. Dalej jestem porzucona. Chłopak wygląda jakby chciał mi coś powiedzieć, ale nie może.
- Jestem na dole - dodaje i opuszcza pokój.
- A ja na górze! - rzucam w drzwi butem.
Wypuszczam z ust powietrze i odchylam się do tyłu, opadając na miękki materac. Krzywię się, po chwili wybuchając płaczem. Próbuję wylać z siebie wszystkie emocje, które pochłonęłam dzisiejszego dnia. Sam płacz jest tak męczący, że zasypiam.
Ciche zamykanie drzwi i kroki w moim pokoju. To wciąż sen, czy właśnie się wybudzam? Pomieszczenie ogarnia ciemność. Może Niall sprawdzał co robię? Niepewnie siadam. Po nieudanej próbie zobaczenia czegoś kładę nie na drugi bok. Ręką szukamy za plecami mojego misia. Jednak go nie odnajduję. Materac delikatnie się ugina.
- Niall? - ponownie się odwracam.
Nikt mi nie odpowiada, ale ktoś jednak siedzi na moim łóżku.
- Kto to? - wstaje szybko i podbiegam do okna chcąc być jak najdalej.
- Spałaś - słyszę cichy męski głos - jak anioł.
Harry, to jego głos. Jak on... i dlaczego tu... Nie mogę wykrztusić z siebie słowa. Uciekł? Musiał uciec. Przecież go nie wypuścili. Zamykam na moment oczy. To jednak nie jest sen. Tym razem tu jest. Zaciskam palce na parapecie za mną.
- Nie umiem dotrzymać złożonych obietnic - mówi ochryple. - Przepraszam to za mało - widzę jak jego cień podnosi się i kieruje do drzwi.
- Nie! Proszę nie..
- Nie mam czasu Tonnie - odpowiada na mój krzyk. - I nie mam sumienia, aby znów cię zranić.
- Uciekłeś? Dlaczego?
- Żeby móc cię zobaczyć. To jasne - opiera się o drzwi. - A teraz tam wrócę. Za kilka dni mam rozprawę. Nie chcę uciekać.
- Mogłeś mi powiedzieć.. - podchodzę powoli do niego.
- Nie mogłem. Co byś zrobiła? Wystraszyła się i uciekła.
Staję w miejscu zdziwiona jego słowami.
- Jesteś grzeczną dziewczyną. Nie potrzebny ci jest chłopak od brudnych spraw.
Wzdycha cicho. Widzę, że chce otworzyć drzwi. Ale nie robi tego. W kilka sekund pokonuje odległość dzielącą nas i bierze mnie w ramiona. Jego usta opadają na moje z wielką zachłannością.Instynktownie oplatam jego kark mocno trzymając przy sobie. On też tęsknił. Przekazuje mi to w tym pocałunku.
- Tak bardzo cie kocham...- szepczę.
- Wiem mała. Ale ja nie mogę z tobą zostać.
- Pomogę ci.
Dotyka dłońmi moich policzków, a nasze czoła stykają się.
- Obiecuję - mówię cicho.
Głaska palcami moją skórę. Obudziłam w tym człowieku nadzieje. Teraz ja łącze nasze usta.
- Dlaczego? - pyta między pocałunkami.
- Słucham, co takiego?
- Dlaczego chcesz? Dlaczego nie spróbujesz mnie znienawidzić?
Odsuwam się od niego robiąc krok w tył.
- Nie umiem.
Patrzy na mnie bardzo długo.
- Muszę iść kochanie.
- Musisz już?
- Policja mnie szuka. To na pewno. A nie chcę, żeby tu wparowali - mówi smutno.
- Więc masz przerąbane. Myślałam że nie wiedzą. Że jak wrócisz przed wschodem słońca to nikt się nie dowie. - śmieje się ponuro.
Przyciąga mnie do siebie i całuje w czoło. Mam nadzieję, że to nie jest pożegnanie.
- Kocham cię. I chyba nie potrafię zostawić - szepcze wtulając nos w moje włosy.
Przez chwile przytula mnie do siebie, a później wychodzi. Siadam na łóżku. Całą noc szukam najlepszego prawnika w Londynie. Nie wiem co tata robi ale sama się tym zajmę. Tylko nikogo nie znam. Muszę dotrzeć do kogoś kto zna się na tym wystarczająco, aby uwolnić Harry'ego. Nie zmrużyłam oka do dziesiątej rano, a nie jestem zmęczona. Najbardziej zła jestem że muszę wierzyć ludziom obcym z internetu.
- Hej Tonnie - do pokoju wpada Louis. - Jak tam nocna randka?
- Nie rozmawiam z tobą. Wszyscy mnie wychujaliście - mówię skupiona.
- Ty i takie słownictwo. To było dla twojego dobra, ale idiota nie wytrzymał.
- Sam jesteś idiota.
- Co robisz? - siada obok.
- A co chcesz? - zamykam laptopa.
- Tessa prosi na śniadanie - wzrusza ramionami. - No i jakiś blondyn przyjechał na motorze.
- Ash.. - wstaje i wychodzę.
Mój przyjaciel stoi w salonie, lustrowany wzrokiem przez Nialla.
- Cześć - przytulam się do niego mocno.
- Cześć mała. Widzę, że dobrze trzymasz się po weselu - posyła mi uśmiech i całuje w czoło. - Idziemy gdzieś?
- Tak, muszę ci dużo powiedzieć.
- No to chodź - uśmiecha się.
Biegnę na górę. Muszę się przebrać. Ignoruję Tomlinsona, który coś do mnie mówi. Biorę gotowa torbę i wracam do przyjaciela.
- Nie możesz z nim iść - Niall łapie mnie za ramię.
- Niby dlaczego?
- Bo mamy cię mieć pod kontrolą.
- Jestem dużą dziewczynką.
Kręci głową, ale odpuszcza. Idę z Ashem na motor.  Jedziemy do cukierni w centrum miasta.
Siadamy przy stoliku pod oknem. Jest to nie duży lokal, ale bardzo przytulny.
- Jest w więzieniu. - zaczynam.
- Kto? - patrzy na mnie.
- Harry.. widziałam się z nim. Muszę mu pomóc Ash.
- Nie rozumiem - kiwa głową. - Znaczy rozumiem to, że przestępca prędzej czy później został złapany, ale nie rozumiem jak możesz być tak głupia i mu pomagać.
- Zasługuje na pomoc. Ja go potrzebuję.
Patrzy na mnie z politowaniem. Wiem, że się z tym nie zgadza. Znam jego zdanie.
- Tak, ty go wyciągniesz a on pójdzie do innej.
- Wcale nie. On też mnie kocha.
- Tak, i ukrywa całą prawdę - prycha.
- Wiedziałam, że jego przeszłość nie była... doskonała.
- Mój ojciec jest znanym prawnikiem - mówi obojętnie. - Ale to nie jest facet dla ciebie dziewczyno.
- Ja mogę go stracić, wystarczy mi... brak taty. Pewnie chciał zostać, kiedy tak bardzo go potrzebuje, ale ta jego dziunia przekonała go do wyjazdu.
- Twój tata na pewno wiedział gdzie jest Harry. W końcu to przyjaciele.
- Wiem to. Ale nie powierzę mu losów Harrego. Nie kiedy jest tak naiwny i podatny pewnej brunetce.
- Poznałem Emilię jak twój tata był z nią na zebraniu. Zabawna dziewczyna i ma ładny uśmiech. Myślę, że jesteś zazdrosna o ojca. Nie lubisz jej, bo zastępuje mamę której nie miałaś i twój tato ma mniej czasu dla ciebie.
- Jest fałszywa. Zrobi wszystko by się mnie pozbyć.
 - Jak na razie to ty się chcesz jej pozbyć.
 - Chce. Już powiedziałam dlaczego.
 - Zwykle urojenia. Twój ojciec głupi nie jest.
 - Też tak myślałam. Zostawił mnie przez nią. Musze radzić sobie sama. Zawsze powtarzał że będzie przy mnie, że mi pomoże w każdej sytuacji. - mamroczę.
 - Antonietta obudź się.
 - Daj spokój..
 - To otwórz oczy, bo masz na nich klapki. Ems to zło, zło, zło. To tragizm. To suka bez uczuć. Bla. Bla. Bla.
 - Tak jest. Nie wierzę że go kocha. - mówię wolno.
 - Nie wierzę, że Harry cię kocha. Chociaż może tak jest...Bardziej to realne niż to ze ona go wykorzystuje.
 - Wkurzasz mnie.. - wstaję.
 - Uświadamiam ci jak jest.
 - Nie mam teraz czasu na kłótnie z tobą.
 Wywraca oczami i ciągnie mnie na krzesło.
- Siadaj na tym tyłku i słuchaj. Masz - na kartce zapisuje numer telefonu. - zadzwonisz do mojego ojca.
 - Dziękuję - przesiadam się na jego kolana.
 Przytula mnie lekko i całuje we włosy. Chyba mi ułożyło. Siedzimy tam prawie godzinę. Towarzystwo dobrze mi robi.
~~~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że tym razem nie będzie problemów z dodawaniem komentarzy :) Podoba wam się taki potok spraw? Fajnie bybyło gdyby więcej was zajrzało na Stockholm Syndrome.

23 komentarze:

  1. Super ;** @XxxxLTxxxX

    OdpowiedzUsuń
  2. Aww przyszedl !!! ♥
    Oni sa tacy adkfjsbaja razem noo! *-*
    Fajnie ze Ash jednak jej pomogl z tym numerem i wgl... mam nadzieje ze uda sie go wyciagnac i ze Hazz jej nie zostawi tak jak mowil Ash...
    Dziekuje za informacje i czekam juz na nastepny rozdzial xx @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyzby zniwu wszedl przez okno?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zaglądam i podoba mi się czekam na nn a co do Vanilli to też super <3

    OdpowiedzUsuń
  5. KCKCKCKC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam... czekam na next<3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dziesięć :( rozdział super

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie możliwe!!!, nie chcę!!!, a jeśli już... to proszę zacznij coś innego, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń