sobota, 27 września 2014

Rozdział 13

Harry leży na łóżku i co chwila śmieje się ze mnie. W rękach ma drugi egzemplarz Romea i Julii. Właśnie powtarzam rolę.
- Zaraz znajdę sobie kogoś innego. - pokazuję na niego palcem.
Mężczyzna poprawia się na stosie poduszek, ręka przeczesując włosy. Zwilża językiem wargę.
- Drwi z blizn, kto nigdy nie doświadczył rany - mówi poważnym tonem.
- Jesteś fatalnym aktorem - stwierdzam kładąc dłonie na biodra.
- Ja? Ja jestem fatalnym aktorem? Oj skarbie, mylisz się - rzuca książkę obok i podchodzi do mnie.
Podnosi moje ciało, sadzając je na swoich biodrach.
- Harry no.. - odpycham go chcąc wrócić na ziemię.
Kręci głową i poprawia mnie. Obraca się, podchodząc do łóżka. Rzuca mnie na nie, a po chwili jestem łaskotana na śmierć. Brunet wyczuwa gdzie mam te najczulsze punkty i z łatwością atakuje.
- Proszę nie! - Wiercę się chcąc  uwolnić.
- Coś za coś piękna - uśmiecha się i dalej gra na moich żebrach tak, że zwijam się ze śmiechu.
- Cze..czego?! - wyduszam z siebie.
- Buzi - wystawia mi język i zagryza wargę.
- Nie - odpowiadam, biorąc oddech.
Na chwilę przestał, więc mogę odpocząć. O matko...
- To nie - torturuje mnie dalej.
- To podłe! -  bije go na oślep.
Łapie moje nadgarstki i podnosi je nad moją głowę. Pochyla się, patrząc w oczy. Jego wzrok uważnie lustruje każdy szczegół mojej twarzy. Mój oddech znacznie przyspiesza, czuję kompletnie bezbronna. Kolejny raz kiedy ma nade mną zupełną kontrolę. Od niego zależy kolejny ruch. Zjeżdżam wzrokiem na krzyżyk, który zwisa z jego szyi i dotyka mojego dekoltu. Później powtórnie patrzę na malinowe usta Harry'ego. Są delikatnie rozwarte, przez co robią się spierzchnięte.
Trzyma w jednej ręce, oba moje nadgarstki, a drugą dłonią przejeżdża po moim biodrze. Na jego twarzy maluje się niewielki uśmiech. Daje mi całusa w policzek i sięga po książkę.  Nie zdaje sobie nawet sprawy, gdy sama delikatnie się uśmiecham. Podnoszę się, poprawiam i wracamy do próby. Kończymy dopiero po godzinie. "Mój" Romeo, leży na dywanie w ostatniej scenie. Wygląda jakby powstrzymywał wybuch śmiechu. Pochylam się nad nim, a ten niepostrzeżenie łapie mnie za nogę i ląduje na brunecie okrakiem.
- Ty nie żyjesz - uderzam go w klatkę.
- Jestem martwy jak trup - Jego palce wbijając się w mój tyłek.
- Świnia. - prostuję się na nogach.
- Miła jesteś kochanie - wstaje dosyć szybko i przerzuca mnie przez ramię.
Słyszę jak otwiera drzwi. Po chwili opuszczamy pokój.
- Gdzie idziemy? - mój głos jest już mniej pewny.
- Na obiad - poprawia mnie, a ja obijam biodrem o jego bark. - Tessa nas wołała. Wiem, byłaś tak zaczarowana moim urokiem, że nie usłyszałaś. Och, co ja robię z kobietami.
- No po prostu mówię ci..- rozluźniam ciało pozwalając się nieść.
Sadza mnie na krześle przy stole. Riley i Tessa świetnie się dogadując, przynoszą nam obiad. Niestety jem sama, bo tata prosi Harry'ego do siebie.
~Harry~
Wchodzimy do gabinetu Ian'a. To dość spory pokój, nieźle przeszklony tak jak reszta domu. Znajduje sie tu tylko duże, dębowe biurko, czarny, skórzany fotel i regały na dokumenty. Mężczyzna podchodzi do swojego fotela, a ja siadam na wygodnym krześle,  patrząc na niego pytająco.
- Stary, wiem że mogę ci ufać - zaczyna składając ręce na biurku.
Wiem że za tymi słowami kryje się coś dalej więc spokojnie czekam. Posłucham tego czego chce.
- Uważaj na Antoniette. Jest dla mnie najważniejsza i jeśli ktoś skrzywdzi ją, ja skrzywdzę jego - patrzy prosto na mnie, mówiąc chłodnym tonem.
- Rozumiem - mówię spokojnie.
- Wiem, że się obok niej kręcisz. Harry, ona nie jest w twoim typie.
- Sam to ocenię.
Patrzy na mnie i zaczyna bawić się długopisem. Widzę, że trochę się denerwuje.
- Powiedz wprost. Co od niej chcesz? Żeby ci dala? Czy chcesz ją przehandlować jak przegrasz?
- Już mi ni ufasz?
- Ufam ci. Ale wiem do czego jesteście zdolni, gdy macie kryzys.
- Jest ze mną bezpieczna - mowie krótko.
Ian odchyla się na krześle, zakładając ręce za głowę. Wypuszcza z ust powietrze.
 - Idziemy. - wstaje.
Do gabinetu wpada Tessa. Jest wściekła.
- Dlaczego Harry zabie...- milczy gdy mnie dostrzega.
- O co chodzi? - pyta mój kolega, a ja stojąc z drugiej strony, patrzę na nią pytająco.
- Myślałam że to ty zabrałeś mi małą z obiadu. Poszła jeść i tylko talerz został. jak ja znajdę to..
- Pewnie jest w pokoju - stwierdzam.
- Wracaj jeść! - krzyczy kobieta idąc we wskazanym przeze mnie kierunku.
Wchodzę za nią po schodach. Albo sama pójdzie albo ją zaniosę.
- No i nie ma. Zabije kiedyś to dziewczę. - wymija mnie Tessa.
- Tonnie! - krzyczę.
Nie odpowiada. We czwórkę sprawdzamy cały dom. Nigdzie jej nie ma. Poszła na spacer? Nie sądzę. Powiedziała by. Jest za bardzo grzeczna i poukładana, żeby robić ojcu zmartwienie. Wychodzę z budynku. Kurwa jebana mać. Nie wiem gdzie może być. A jeśli jest z Ashtonem to chłopak straci zęby. Sprawdzam ogród. Brama jest otwarta. Wyszła nikomu nie mówiąc? Wyciągam telefon i wybieram do niej numer. Czekam, aż odbierze. Połączenie odrzucone. Za każdym razem.
- Kurwa - klnę i wbiegam do domu. Łapię Iana za koszulę. - Masz program do namierzania?
- Nie ma jej? - otwiera szerzej oczy.
Widzę przerażenie, ale i złość.
- Nie ma. Rozłącza się, gdy dzwonię. Masz czy nie?!
- Tak, nie..kłóciła się ze mną i..nie ma.
- Dlatego właśnie muszę jechać do domu. Ja mam. Chodź - wściekły wychodzę z jej ojcem.
- Jak to któryś z twoich koleżków..
Mrożę go wzrokiem. Za bardzo srają po gaciach gdy mnie widzą, żeby ją tknąć.
~*~
Miejsce gdzie namierzyliśmy jej telefon okazało się puste, oprócz komórki, nic tam nie było. Ian i jego ludzi, razem z nami szukamy już trzeci dzień. Wczoraj dostał wiadomość. Nie chcą okupu. Miało zaboleć..zemsta.
- Człowieku, jaka zemsta? - pytam przez zęby.
Za chwilę coś rozjebię. Jestem tak strasznie wściekły, ale i cholernie się martwię. Jej się nie może nic stać. Nic! Nie pokazywałem się na tyle często z Antoniettą, aby ktoś to zauwa...kurwa. Szkoła. Czarne BMW. Kłamała. Gość musiał ją obserwować od dłuższego czasu.  Ręką, którą opierałem o stół, zrzucam wszystko co na nim leży. Dokumenty rozwiewa powiew wiatru, a szklanka rozsypuje się na miliony kawałeczków.
Kamery w szkole na pewno zarejestrowały tablice rejestracyjne. Tylko jest sobota i gówno mogę. Chwila, Harry myśl.
- Styles? - odzywa się Ian.
- Co?- burczę.
- Ashton jest przewodniczącym szkoły. Ma klucze - wie o czym pomyślałem.
Nie podoba mi się wizja braku obejścia bez niego ale nie mam wyjścia.
- Gdzie on mieszka? - pytam, chowając telefon do kieszeni.
Tessa kręci się w okół mnie i sprząta szkło. Dostaję adres i jadę tam od razu. Czuję się źle, ale nie mam innej możliwości. Muszę ją ratować. Pukam do drzwi niewielkiego, ale zadbanego domu.
Otwiera mi sam blondyn. Frajer.
- Klucze od szkoły. Migiem - mówię zimnym tonem.
- Nie dam ci ich.
- Czy ja kurwa nie wyraźnie mówię? Kluczę. W podskokach masz mi je przynieść gówniarzu - łapię go za koszulkę i pcham na ścianę domu.
- Po co ci one?
- Bo muszę uratować swoją dziewczynę, a jak mi ich nie dasz, to może niedługo zarobić kulkę w głowę. A jeśli tak się stanie, to będziesz wisiał łbem nad Tamizą.Do chłopaka chyba wszystko dociera. Sięga do kieszeni i podaje mi plik kluczy. O, super. Działa szybciutko. Burczę na niego i wychodzę z podwórka. Wsiadam do auta, jak najszybciej udając się do szkoły. Dobra, teraz który klucz otwiera drzwi? Zaczynam sprawdzać każdy po kolei, aż udaje mi się je otworzyć. Pośpiesznie chodzę korytarzami, szukając dozorcy. Otwieram wreszcie odpowiednie drzwi i przede mną pojawia się kilka ekranów. W tym samym momencie, zdaję sobie sprawę że w ogóle się na tym nie znam. Za informatyka robi Niall. Kolejny z moich przyjaciół. Wiem, że on nie takie rzeczy robił. Wybieram numer do Irlandczyka, modląc się aby szybko odebrał.
- Śpi. To coś ważnego?
Siadam na starym, zniszczonym krześle i biorę oddech. Co to za nie do rozwinięta dziwka? Fobby - dziewczyna Louisa - już wie, że jak mówię do niej takim tonem, to się po prostu pali!
- Obudź go - syczę.
- Chwileczkę...Niall, synku jakiś nerwus..głos jak Harry.
Świetnie! Jeszcze mi jego matki tam brakowało. Jęczę i uderzam głową o blat, ściskając w ręce klucze.
- Szybciej, bo mi dziewczynę zabiją.
- Co jest?- słysze senny głos.
Patrzę na zegarek.
- Stary, piętnaście minut i jesteś w liceum Edmunda.
- Dobra. - rozłącza się.
Cierpliwie czekam na niego. Stary zegarek na ścianie zaczyna mnie irytować. Wyścig z czasem.
~~*~~~
Wiec tak. Dwie sprawy.
1) Proszę. 13 komentarzy  -szok, że tak mało. 
Po prostu wiem ile osób czyta, a chcę tylko znać Wasze opinię. 
Piszę dla siebie, ale RÓWNIEŻ DLA WAS. 
2) Wraz z Karoliną piszemy już nowy blog. Opowiadanie będzie nosić
tytuł Mr. Styles 
Może przypadnie Wam do gustu. Chcemy powtórzyć sukces Vanilli. Będzie trochę
wzorowane na tym blogu, ale na pewno damy radę Was zaskoczyć. POSTARAM SIĘ ZROBIĆ ZWIASTUN, a jak na razie zapraszam DODAWAJCIE SIĘ DO OBSERWATORÓW I DO
ZAKŁADKI INFORMOWANI. 

32 komentarze:

  1. Dziwne dla mnie,że pod jednym rozdziałem można coś napisać a pod drugim już nie..ok,brak czasu i te sprawy,ale napisanie głupiego ''czytam'' czy ''podoba mi się'' to chyba nie jest zbytni wysiłek..
    Rozdział jak zwykle cuudny, i ile dramy :D <3

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebisty mam nadzieje ze z antonietta wszystko w porzadku:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały rozdział, ciekawa jestem co się stało z Tonnie :O

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział świetny !
    czekam na nexta :) x

    OdpowiedzUsuń
  5. Mega ! Czekam na next i na nowe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie moge doczekac sie kolejnego xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Supeeeeeeeeeer rozdział!!!! Bardzo ciekawy i wgl :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Paff paff. Ze spokojnego popoludnia sie rozkrecilo. Zniknela tak nagle, jakby ja teleportowali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to wszystko wyjaśnia ...

      Usuń
  10. Czekam na kolejny! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Początek jest taki słodki :) ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! Może się nie rozpisuję ale zawsze coś c'nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. extra! next next next!

    OdpowiedzUsuń
  14. Szybko nexta!!! ale sięd zieje ja chcę wiedzieć co dalej.Nie mogę w miejscu usiedzieć!! kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam od dziś i ksbsbfyeososb cudowne ff
    A to jak ją porwali i wgle sjshsbcfhspd
    Czekam na kolejny rozdział XD
    Ily

    OdpowiedzUsuń
  16. Jejku mam nadzieję, że Hazza szybko ja znajdzie, czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku ale jakto ona zniknela? Harry szukaj jej szybki noo!
    A to na poczatku jest takie awww :3
    Czekam na nastepny!!! :) @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  18. mrożący krew w żyłach!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jakie to jest boskie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 U-W-I-E-L-B-I-A-M ! <3 czkeam na nn :))

    jak masz ochotę to wpadnij :)--->http://forgiveniallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej :) dopiero skonczyłam czytać. No powiem niezły @my_hero_liam
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  21. Biedna Tonnie ;(
    K.

    OdpowiedzUsuń