niedziela, 14 września 2014

Rozdział 9

Połączyłam już wszystkie fakty w głowie. Niebezpieczny Harry, który uważał że mnie zdobędzie, groził Ashtonowi. To na pewno musiał być on! Widziałam dzisiaj jak reaguje, gdy jest zdenerwowany. Pobił go, dając ostrzeżenie. O mój Boże...Żołądek ściska się przez nerwy, a ja nie wiem co mam robić. Przeprosić Asha za Harry'ego? Przecież on się teraz boi do mnie odezwać. A co jeśli dostanie mocniej, bo Styles dowie się że w ogóle podeszłam do niego?
Kompletnie nie skupiam się na temacie z historii. Rysuję długopisem po kartce, czekając na koniec lekcji. Urwę się. Powiem Rileyowi, że skończyłam wcześniej, a tak naprawdę pojadę do firmy taty i nabluzgam Harry'emu. On nie ma prawa traktować tak mojego przyjaciela. Jedynego.
Dzwonek jest moim zbawieniem. Wybiegam z klasy prawie się potykając. Łapię ramię Ashtona i odwracam do siebie.
- Poczekaj, mam prośbę - mówię i wcielam swój plan w życie.
~Harry~
Coś mnie ściska w żołądku, gdy widzę jak po tylne wyjście, gdzie właśnie wypakowują towar, podjeżdża motor z tym gówniarzem i Tonnie za nim. Prosiłem, nie dotarło.
Zaciskam pięści i rzucam arkusz z listą na ziemię. W tym samym momencie, dziewczyna zeskakuje z maszyny i do mnie podbiega. Widzę jej zacięty wyraz twarzy.
- Ty dupku! - krzyczy i uderza piąstkami w mój tors. Przyznam, że jestem zaskoczony jej napadem szału.- Nikt nie dał ci do mnie prawa, a tym bardziej do krzywdzenia innych! Nie zbliżaj się do mnie i do Ashtona - jej drobna dłoń uderza w mój policzek. Mocno mnie popycha. - A teraz pojadę właśnie z nim, daleko od ciebie! I kurwa, nie masz nic do gadania.
Patrzę jak ponownie umiejscawia się na motorze i odjeżdża razem z nim. Zamykam oczy, głęboko oddychając. Ona mnie uderzyła. Ta mała dziwka podniosła na mnie rękę, a teraz pojechała się z nim puszczać. Byłem niewyobrażalnie wściekły. Jeśli myśli, że to co zrobiła nie będzie niosło za sobą żadnych konsekwencji, to się myli. Niech tylko kurwa wróci do domu. Wyleczę ją z tego, aż będzie na kolanach przepraszać.
- Styles - słyszę Louisa. Pokazuje na towar. Warczę i biorę listę. Wracam do pracy w bardzo podłym humorze.
~Antonietta~
Siedzę na fontannie, jedząc watę cukrową. Riley myśli, że poszłam do biblioteki, korzystając z tego że mam skrócone lekcje. Niech żyje w tym błędzie.
Powoli złość zaczyna ze mnie uchodzić. Ładna pogoda poprawia mi nastrój. Cukier rozpuszcza się na moim języku, a ja wzdycham. Nie powinnam, aż tak reagować. Harry jest silniejszy i na pewno nie raz go spotkam. Co może zrobić? Dosłownie wszystko. To było głupie, ale na kimś musiałam wylądować swoją frustracje, a on był wszystkiemu winny.
- Kto to w ogóle jest? - pyta Ash, siedząc tuż obok mnie. On wyskubuje z małej torebeczki orzechy w czekoladzie. Ale je tylko te w białej.
- Wspólnik taty. - wzruszam ramionami. Uważnie obserwuję, jak moje palce sklejają się ze sobą, gdy jednym dotknę drugiego.
- Nie rozumiem - mówi po chwili.
Blondyn przełyka słodycz i odwraca głowę w moją stronę. Na nosie ma czarne Ray Bany.
- Co twój tata ma wspólnego z takim człowiekiem? Dobrze wiem jak znaną ma korporację. Ten Harry to jakaś mafia - stwierdza pewnie. Prawdopodobnie ma rację.
- Ceni go. Nie znam się na interesach Ash.- przyznaję.
- Nie lubię gościa. Trzymaj się od niego z daleka - obejmuje mnie ramieniem i całuje w skroń.
Żeby to było takie proste. - myślę. Blondyn wraca do domu, gdy w końcu przekonuje go, że wrócę sama.
Idę chodnikiem, mijając ludzi wracających z pracy. Rzadko sama spaceruję po Londynie. Najczęściej wszędzie wozi mnie Riley lub tata. Chce, żebym była bezpieczna. Rozumiem to, dlatego teraz wykorzystuję możliwość samotnego spaceru. Wraz z każdym moim krokiem, na niebie robi się coraz ciemniej. Pierwsze krople deszczu czuję tuż przed ostatnim zakrętem w odpowiednią ulicę. Przyśpieszam kroku, chcąc jak najszybciej znaleźć się w ciepłym domu. Przed bramą widzę znaną sylwetkę. Och, nie. Proszę, nie. Nie mam wyjścia. Zbliżam się do furtki, tym samym stając przed wściekłym Harry'm. Nie spodziewałam się, aż takiej reakcji, ale po chwili zostaję przyciśnięta do murowanego ogrodzenia. Czuję jak od kręgosłupa po całym moim ciele przechodzą ciarki. Nie czuję kropli deszczu ani podmuchów wiatru. Rejestruję jedynie uścisk mężczyzny.
Łapie mój podbródek w jedną dłoń, uniemożliwiając mi wypowiedzenie jakiegokolwiek słowa. Zielone oczy są pociemniałe od gniewu. Myślałam, że tak się dzieje tylko w książkach.
- Posłuchaj mnie kurwa uważnie, bo nie będę się powtarzał - cichy warkot wydobywa się z jego gardła. - Nie masz prawa podnosić na mnie głos, a tym bardziej ręki. - próbuję się wyrywać, więc mocniej mnie dociska. - Słuchaj! - upomina. - Nigdy mi się nie przeciwstawiaj, bo się zemszczę i to boleśnie. A z tym kutasem, więcej się nie spotkasz po szkole, ale przerobię mu tę fałszywą buźkę.
Ponawiam próbę uwolnienia się. Wiercę się na wszystkie strony. Dlaczego nikt teraz nie przechodzi? Czy nikt nie słyszy jak krzyczy? Deszcz zagłusza wszystko, nawet moje myśli. Harry trzyma mnie w mocnym uścisku, a ja czuję jak jego palce zostawiają sine ślady na moich ramionach.
- Zrozumiałaś? Teraz jesteś moja kochanie.
W myślach wyklinam go i mu przeczę jednak kiwam głową. Za bardzo się go obawiam, aby znów wszczynać kłótnię. Jestem pewna, że i on jest mnie w stanie uderzyć. Widzę jak klatka bruneta unosi się coraz wolniej. Deszcz spływa po naszych przemoczonych ubraniach.
Poluźnia uścisk i napiera na mnie. Przez chwilę jego usta dotykają moich, ale mężczyzna nie rusza się. Patrzy w moje oczy, uspokajając się.
Dyszę w jego usta. Tak bardzo chce żeby zniknął. Intensywna zieleń wbija się we mnie. Jest tak blisko, czuje jakby zabierał mi oddech.
Zaczyna mnie całować. Najpierw powoli muska ustami moje. Składa delikatny pocałunek na mojej dolnej wardze, którą przygryza. Zamykam mocno oczy. Nie chce tego. Obok kropli deszczu na mojej twarzy zaczynają pojawiać się słone łzy. Dlaczego ja? Czemu muszę to przeżywać? Nie jestem dziwką, nie uwodzę facetów. Nie rozumiem.
Harry widzi moją niechęć i odsuwa się.
- Idź do domu. Masz się przebrać i coś zjeść - nakazuje znacznie łagodniejszym tonem. - Zobaczymy się pojutrze, na bankiecie twojego ojca w firmie.
Podoba mi się perspektywa rozstania z nim, więc natychmiast kiwam głową. Przełykam ślinę, a Harry opuszcza ręce. Odsuwa się, pozwalając mi na jakikolwiek ruch. Naciskam klamkę i pośpiesznie przechodzę przez furtkę. Widzę jak wsiada do auta. Stoję wmurowana w podłogę przy oknie. Dopiero gdy wraca mi myślenie czuje zimno spowodowane całkowitym przemoczeniem.
- Antonietta, dziecko jak ty wyglądasz? - z kuchni wygląda Tessa. Wygląda zabawnie ubrudzona mąką, ale nie umiem się zaśmiać.
- Złapał mnie... deszcz.
- Biegnij się przebrać, przecież zaraz będziesz chora. A potem przyjdź, zjesz kolację.
- Chyba sobie dzisiaj odpuszczę.
- Nie ma mowy. Nie jadłaś obiadu po szkole. Zjesz kolację, a ja dokończę robić placki ziemniaczane. Zaraz wróci tata - ledwo kończy, a mężczyzna całuje mój policzek.
- Cześć mała.
- Cześć - mówię cicho.
- Jak było w szkole? - pyta ściągając marynarkę.
- W porządku. Pójdę się przebrać dobrze?
- Jasne, leć - całuje jeszcze moje czoło i wchodzi do łazienki.
Znikam na górze. W łazience przebieram się w luźną sukienkę.
Rozczesuję mokre włosy, przyglądając się odbiciu w lustrze. Oczy są idealnie takie same jak taty.
Nie czuję się teraz bezpieczna nawet we własnym domu.Wiem, że może tu wejść w każdej chwili. Jestem osaczona.
~~~~*~~~~~~
Hej. Rozdział miał być w sobotę, ale jak wiecie byłam na meczu i bardzo późno wróciłam. Poza tym jest mi strasznie przykro. Wygraliśmy, ale jak patrzyłam jak wyprowadzają Winiara to płakałam. Ten facet jest dla mnie jak idol i będę to tak samo przeżywała jak np. uraz kolana Nialla. 
No ale cóż. Stało się i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Fajnie, że komentujecie. Oby tak dalej, ale naprawdę jedna osoba ( anonim)
nie musi wstawać co chwila komentarzy. Wiem, że zależy Wam na rozdziale. No to oto jest.

26 komentarzy:

  1. Swietny rozdzial, czekam na NEXT!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham coraz bardziej Twoje opowiadanie, jesteś WIELKA jak zawsze czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :) A kiedy Next? :)
    @_MyLovelyNiall

    OdpowiedzUsuń
  4. Robi się coraz ciekawiej :) każdy nowy rozdział wydaje mi się lepszy od poprzedniego ^^ cudowny rozdział, czekam na next
    @I_love_1D59

    OdpowiedzUsuń
  5. kurde, co Harry chce od Tonnie?! ~ upsmyhoran

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Cie <3 :)) i twoje opowiadanie :))
    http://forgiveniallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny rozdział , kocham cię ❤

    OdpowiedzUsuń
  8. super mam nadzieje ze antonietta szybko przekona sie do harrego :) buzi

    OdpowiedzUsuń
  9. http://imaginy-disenchanted.blogspot.com/2014/09/poczatek.html

    Zapraszam na mojego bloga. Dopiero zaczynam. Nie będzie on o 1D, ale licze, że komuś się spodoba :3 2 kom-pierwszy imagin

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi tez było smutno jak go wyprowadzali. Nie jestem jakąś tam wielka fanka ale jednak emocje są...
    Co do rozdziału to jest dłuższy no i ile w nim emocji teraz tylko martwie się o Ashtona żebymu nic nie było:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały rozdział :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudo
    @happily_20

    OdpowiedzUsuń
  13. Z każdym kolejnym rozdziałem mam ochotę na więcej :) Ten rozdział jest super. Ciekawe jak potoczy się ta historia dalej. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Prześwietny!! ♥ Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja na miejscu Tonnie byłabym szczęśliwa,gdyby taki Harry się przyplątał :D

    OdpowiedzUsuń
  16. A więc.... KIEDY ROZDZIAŁ ! :* lovki

    OdpowiedzUsuń
  17. Wybuch Tonnie ... Harry chce miłości! ♥ aww
    K.

    OdpowiedzUsuń