wtorek, 2 września 2014

Rozdział 4

WAŻNA PROŚBA POD ROZDZIAŁEM
Guess it's true,
I'm not good at a one-night stand

But I still need love 'cause I'm just a man


Jestem niezdecydowana i bardzo zmieszana. Co mam odpowiedzieć Ashtonowi? Powinnam z nim iść na randkę czy nie? Och. Nie wiem. Może będziemy tylko przyjaciółmi? Chyba nie jestem gotowa na żadne romanse ani związki. Boję się. Coś w środku mnie blokuje. Chociaż wiem, że to jedynie randka. Nie musi do niczego zobowiązywać. Tyle pytań i żadnych odpowiedzi.
W piątek nie poszłam do szkoły. Stchórzyłam. Chciałam zyskać na czasie. Na pewno zatrzymałby mnie na korytarzu i czekał na odpowiedzi. Wolałam nie ryzykować. Poza tym bolał mnie brzuch. Pewnie przez nerwy związane z Matthew, którego w ogóle nie znam. Dalej nie umiem wytłumaczyć swojego zainteresowania tym mężczyzną.
Dzisiaj jest sobota. Siedzę na parapecie okna i zastanawiam się nad spotkaniem. Może to dobre oderwanie od rzeczywistości. Ktoś inny zaprzątnie mi głowę. Stukam palcami o czystą szybę, wpatrując się w Rileya, który korzystając z dobrej pogody kosi trawę. To on tu dba o ogród. Robi dosłownie wszystko. Zawozi, odwozi. Kosi, naprawia. Jest przyjacielem i dobrym słuchaczem. Wspiera w każdej możliwej sprawie. Czasem długo myśli, zastanawiając się nad odpowiedzią, ale w końcu znajduje rozwiązanie.
Przed oczami staje mi obraz Harry'ego. Szybko kręcę głową i patrzę na pomalowane paznokcie u nóg. Spośród tysiąca kolorów wybrałam turkusowy… A co mi tam. Muszę sobie jakoś poprawić humor. Sięgam po omacku po telefon i na mojej krótkiej liście kontaktów szukam Ashtona. Muszę mieć kogoś z klasy, gdy zachoruję, by się dowiedzieć o lekcje. Nie mam wszystkich, bo po co, i tak jak przyjdzie co do czego, to mi nikt nie pomoże.
Ashtonowi jakoś dobrze z oczu patrzy.
Odbiera już po trzech sygnałach, co mnie bardzo cieszy. Chcę to załatwić jak najszybciej.
– Antonietta? Cześć – mówi niepewnie do telefonu.
Zawsze myślałam, że to ja jestem tu nieśmiała, która nieporadnie rozmawia z płcią przeciwną. Czyżbym się myliła?
– Cześć Ash – odkasłuję, bo zaschło mi w gardle. Spuszczam nogi z parapetu i staję na podłodze. – Wiesz… Dzwonię w związku z twoją propozycją. Dalej jest aktualna? – pytam niepewnie.
Siedzi we mnie cicha nadzieja, że nie jest to kolejny chłopak, który ocenia książkę po okładce, czyli jak większość. Ten może okazać się inny. Nie mogę mówić o wszystkich tak samo. Ludzie się różnią. Jest przystojny i inteligentny, a czasem podchodzi do mnie na przerwie i rozbawia. Jednak nie przyjaźnimy się tak blisko jakbym... chciała? Zapewne niedługo się przekonam. Moje myśli przerywa głos blondyna.
 – Tak. Tak, zdecydowanie - odpowiada z entuzjazmem. - Jasne, że tak. Cieszę się, że dzwonisz. Liczyłem... No wiesz. Mogłaś to zignorować - dodaje.
Aż taka nie jestem. Odpowiedziałabym mu: "Nie". Ale chyba nie mam zamiaru.
– O, fajnie - przeczesuję palcami włosy. - A... hmm, moglibyśmy iść na basen? Dzisiaj, to znaczy teraz? Mam ochotę popływać - sugeruję.
Nie chcę niczego odkładać. Jeśli mamy się świetnie bawić, to dzisiaj.
 – Teraz? - słyszę zdziwienie w jego głosie. - Zaskoczyłaś mnie. Ale nie ma sprawy. Przyjadę po ciebie za godzinę, dobra? - pyta.
Przyjedzie? Ale...Pewnie na motorze, bo czasem widziałam, jak parkuje przed szkołą. Dość masywna maszyna. To byłaby moja pierwsza w życiu przejażdżka. Czasem trzeba ryzykować. Bez tego nie ma zabawy, a ja i tak jestem bardzo nudna.
– Dobra - zgadzam się i dyktuję mu adres.
Przerywam połączenie i rzucam telefon na łóżko. Koniecznie muszę się przebrać. Nie pójdę w czerwonych legginsach i dużo za dużej koszulce z napisem OFF. Lubię ją. Jest taka luźna i różni się od eleganckich ciuchów, które mam w szafie.
Wchodzę do garderoby. Potrzebowałam jeszcze jednego pomieszczenia na ubrania, bo niestety mały mebel w pokoju tego by nie pomieścił. Wyciągam białą koszulkę, tym razem nie taką dużą, z kołnierzykiem i czerwony sweterek z dekoltem w serek. Z półki ściągam czarne rurki i wychodzę z garderoby. Zrzucam z siebie ubrania, a potem zakładam te przygotowane. Tyle, że nie zapominam o kostiumie.
Do torby na ramię pakuję ręcznik i bieliznę, a potem wychodzę z pokoju, biorąc telefon. Szybko zbiegam w samych skarpetkach po schodach. Słyszę szum telewizora   w salonie, a to znaczy, że tata coś ogląda, a nie siedzi w biurze.
 – Hej. Wychodzę za chwilę   mówię, stawiając torbę przy kanapie, na której siadam.
Waham się, chcąc zadać kolejne pytanie. Tata posyła mi ciepły uśmiech. Chyba cieszy się, że opuszczam dom. W końcu z kimś się zaprzyjaźnię. Odwzajemniam blado uśmiech
i biorę oddech. Odważam się zapytać.
 – Kim jest Harry? Co dokładnie robi?   nie umiem się powstrzymać.
Chcę wiedzieć. Wiem, że to mnie nie obroni przed natrętnymi myślami. Będę chciała jeszcze więcej.
Ojciec odwraca się w moją stronę zdziwiony, unosząc brwi. Na jego czole pojawia się zmarszczka. Najwidoczniej mocno go zaskoczyłam.
Wcale nie jest stary. Nie ma nawet czterdziestu lat i bardzo dobrze się trzyma. Chodzi na siłownię, kiedy ma czas. Lubi dbać o formę. Muszę przyznać, że naprawdę jest wysportowany.
Dzisiaj nie założył garnituru, a zwykły zielony t-shirt i jeasny. Jeszcze nie zdążył się ogolić, bo ma lekko widoczny zarost. Czym się z tatą różnimy? On ma ciemne, wręcz czarne włosy. Mam takie same niebieskie oczy jak on.
– A dlaczego tak się nim interesujesz? – pyta, poprawiając mi kosmyk włosów spadających na czoło.
Przygryzam wewnętrzną stronę policzka. No właśnie, dlaczego? Trudne pytanie, ale spróbuję mu udzielić odpowiedzi, licząc na to, że on zrobi to samo.
– Po prostu chcę wiedzieć. Jest dosyć młody. – Jest bardzo młody, więc to stwierdzenie jest mocno naciągane. – Różni się od twoich pozostałych pracowników.
– Pomaga mi. Zajmuje się transportem towaru z krajów do nas.
Ledwo widocznie kiwam głową. Tylko tyle? Cóż, może myliłam się co do Harry'ego Styles i on wcale nie skrywa jakiejś mrożącej krew w żyłach historii, czy tajemnicy. Głupiutka Tony.

~*~

– Ash! – krzyczę, po raz kolejny ochlapana wodą.
Staram się odwdzięczyć, ale wtedy jestem podtapiana.
– No co, malutka? Nie moja wina, że nie masz siły – śmieje się ze mnie.
Z łatwością wskakuję mu na plecy i również próbuję zanurzyć pod wodą, ale słabo mi to idzie. Plan był prawie doskonały, lecz w moim przypadku absolutnie niewykonalny.
– Dobra, koniec. Idziemy na zjeżdżalnie – mówię i podciągam się na rękach, wychodząc z basenu.
Poprawiam górną część mojego kostiumu i czekam, aż mój towarzysz do mnie dołączy. Gdy staje obok, ruszamy po schodach. Siadam na zjeżdżalni, a on mnie lekko obejmuje. Ze śmiechem suniemy na sam dół do niewielkiego basenu.
– Jeszcze raz! – krzyczę i ciągnę go za rękę do schodów.
 – Dobrze, spokojnie – śmieje się, idąc za mną.
Powtarzamy naszą zabawę. Później znowu idziemy popływać. Nigdy nie byłam wytrzymała. Ashton na pewno dużo trenuje. W końcu może się pochwalić dobrą klatą. Jest wysportowany i świetnie zbudowany. To nie oznacza od razu, że mi się podoba…Po prostu ten chłopak należy do przystojnych.
– No co, mała? Nie nadążasz? – rzuca mi rozbawione spojrzenie i nurkuje płynąc do brzegu basenu.
Mruczę coś niewyraźnie i próbuję go dogonić. Niestety jest pierwszy. Nie będę się             z nim ścigać nigdy więcej! Wiadomo, że zawsze wygra.
Kończmy tę zabawę i po prostu pływamy. Po piątej turze, siadam na brzegu i odpoczywam. Dla mnie to naprawdę, jak na jeden raz, duży wysiłek.
Obserwuję Ash’a, który przepływa kolejny basen. Jego mięsnie pleców kurczą się i rozluźniają, gdy w szybkim tempie płynie kraulem. Mam niezłe widoki. Uśmiecham się pod nosem. Chwilę później zauważam dwie dziewczyny w dwuczęściowych strojach kąpielowych, które stoją niedaleko i przyglądają się blondynowi. Chichoczą do siebie, gdy ten opiera się o murek i przeczesuje włosy. Nie czuję zazdrości, czy złości. Cieszy mnie fakt, że podoba się innym. Może go poderwą i przestanę być obiektem jego westchnień? To byłby dobry pomysł. Ja i on to jedynie przyjaźń. Mam wrażenie, że on o tym wie. Ale to miłe jak się stara.
– Ciacho – słyszę blondynkę, która mruczy do niego.
Chłopak puszcza jej oczko i podpływa do mnie. Podkulam nogi, oplatając je ramionami. Uśmiecham się do niego szeroko. Słodki jest. Ma zmierzwione, mokre włosy. To…seksowne. O tak. Rumienię się na to stwierdzenie. Czasem się zapędzam.
– Pływaj, pływaj. Daj im popatrzeć – macham ręką.
– Im? – unosi brew i zerka na dwie dziewczyny.
– Och, zachwycają się tobą – odpowiadam ze śmiechem. – No pływaj. Ja popatrzę.
– Jasne, syrenko – całuje mój policzek i odpycha się od murku.
Po niecałej godzinie basenowego szaleństwa każdy idzie się przebrać. Suszę włosy, bo naprawdę jest chłodno, chociaż to dopiero wrzesień. Nakładam powtórnie delikatny makijaż. Biorę torbę i wychodzę. Włosy związuję w wysoki kucyk, przechodząc przez bramki. Widzę, że Ashton czeka przed szklanymi drzwiami. Przyśpieszam i do niego podchodzę.






~~~~~~~~*~~~~~~~~
Co rozdział to dłużej. Naprawdę. Następne będą coraz dłuższe. Dziękuję, że jesteście i komentujecie. OBY TAK DALEJ, BO JEST 31 OBSERWATORÓW PLUS OSOBY KTÓRE INFORMUJE NA TT. A 19 KOMENTARZY TO MNIEJ NIŻ WAS JEST. 

PROSZĘ ZAGŁOSUJECIE NA PRISONERS? :) http://sonda.hanzo.pl/sondy,231547,d3sq.html

20 komentarzy:

  1. Świetny rozdział, w sumie jak każdy :) ♥ czekam z niecierpliwością na next ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe czy Ash będzie taki sam jak inni chlopacy... oby nie

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Niki
    my-illusion-impossible-you-and-i-1d.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  5. Jasne, że zagłosuje! A co do rozdziału to świetny. Cieszy mnie to, że będą dłuższe! :*

    believeit-justinbieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo mega *-* kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  7. <3 uwielbiam. Pozdr ;-) Black

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajnie :) ~ upsmyhoran

    OdpowiedzUsuń